Tag Archives: Azja

Sajgon vs Hanoi

WIETNAM

październik 2013

Ho Chi Minh (Sajgon) vs Hanoi (stolica)

Ho Chi Minh (Sajgon) – największe miasto w kraju, ale nie stolica. Ponad 7,5 mln mieszkańców, którzy przypominają o sobie na każdym ruchliwym skrzyżowaniu. Niepokojące War Remnants Museum (nazwa zmieniona z Museum of American War Crimes), które po zwiedzeniu zmusza do refleksji i przemyśleń. Z drugiej strony wzorowany na Operze Garnier z Paryża przepiękny budynek Opera House (oficjalnie Municipal Theatre) z Belle Epoque. Mówi się, że Sajgon ma aktywniejsze życie nocne, lepszą pogodę niż stolica, bardziej przyjaznych mieszkańców, a także stosunki międzyludzkie są bardziej casual (chociaż uważam, że wszystko zależy od przypadku, miejsca i napotkanych ludzi).

Ulica Phạm Ngũ Lão, czyli backpakerskie zagłębie Sajgonu
Budynki bardzo wąskie i wysokie, czyli efekt liczenia podatku za szerokość budynku (widok częsty w całym kraju)
Hotel Continental, czyli centrum dzielnicy biznesowej
Przykład Belle Epoque
Ratusz (City Hall)
Nowość przeplata się ze starością
Independence Palace (Reunification Palace), czyli siedziba Prezydenta Wietnamu Południowego podczas wojny wietnamskiej.
wewnątrz War Remnants Museum
Podczas wycieczki do tuneli Cu Chi (tunele zostały poszerzone dla białych, w rzeczywistości były węższe)

Stolica kraju, Hanoi uchodzi za polityczne centrum kraju, jest ostoją tradycji i kultury, podczas gdy Sajgon jest stolicą biznesową z cieplejszym, mniej kapryśnym klimatem.

Okolica jaka otacza oba te miasta jest także różna, co również decyduje o wybraniu danego miasta na kierunek podroży. Sajgon leży na północ od Delty Mekongu. Obszar delty ma kształt trójkąta, z czego ponad polowa przypada na Wietnam (druga część jest w sąsiadującej Kambodży). W regionie przeważającym zajęciem jest rybołówstwo oraz uprawa ryżu, a głównym miastem od którego zaczyna się przygodę z tym obszarem jest Can Tho, 170 km od Sajgonu). Poza tym z Sajgonu najczęściej robi się wycieczki do
oddalonych o 70 km tunelów Cu Chi (początkowo liczyły 200 km długości, obecnie ok 120 km), które budowane były podczas wojny wietnamskiej. Z kolei Hanoi, położone w delcie Rzeki Czerwonej jest początkiem wycieczek organizowanych do Ha Long Bay oddalonego o ok 150 km.

Mauzoleum Ho Chi Minha
pełno Wietnamek w tradycyjnych strojach (Świątynia Literatury)
Światynia Literatury (Temple of Literature)
Szkolny mundurek
Ulica w Hanoi
St. Joseph’s Cathedral
Jezioro Hoan Kiem, a przy nim weekendowe sesje zakochanych
Ulice w Hanoi
Typowa plątanina kabli
Ulica w Hanoi
Styl życia, sposób jedzenia
Wszyscy i wszystko zawsze na skuterku się zmieści!
Nasze ulubione miejsce w Hanoi, gdzie jedliśmy chyba z 8 razy
Ciężko jest porównać oba te miasta, i choć Ho Chi Minh kusi bardziej nowoczesnością, ma także backpackerski klimat – ulica Pham Ngu Lao(odpowiednik bangockiego Khao San), katedrę Notre-Dame, pałac prezydencki z czasów wojny wietnamskiej, czyli Independence Palace czy pełen przeróżnych towarów market Bến Thành. Hanoi przypomina trochę europejskie miasto, z widocznym wpływem francuskich kolonizatorów (Pałac Prezydencki, Grand Opera House, czy St. Joseph’s Cathedral),
z zachowanym układem ulic i historycznej architektury Old Quarter, gdzie nazwy ulic nadal odzwierciedlają fach wykonywany na danej ulicy (cała ulica, gdzie sprzedaje się biżuterie, inna cała zajęta przez szewców, kolejna z zabawkami, następna z lampami itd.), a także jezioro Hoan Kiem służące za historyczno-kulturalne centrum miasta.
W celu zaczerpnięcia więcej informacji na temat różnic między stolicą a Sajgonem odsyłam do artykułu (link).

Pierwsza podróż do Azji prowadzi do zakochania

Podróżnicze początki po Azji

Chociaż nie udaje mi się to tak często jakbym chciała, uwielbiam podróżować. Najchętniej przemieszczałabym się cały czas, z małymi postojami, najlepiej przez cały świat. Powoli do tego dążę, na razie o tym gorąco marzę.

Pierwsza jazda pierwszego dnia tuk tukiem w Tajlandii Ulica Khao San)

W październiku 2013 roku zorganizowałam swoją drugą wyprawę do Azji Południowo Wschodniej, do Wietnamu (pierwsza miała miejsce dokładnie rok wcześniej). Jeszcze dwa temu opierałam się przed wyjazdem w te kierunki, gdyż zawsze bliższa mi była Zachodnia Hemisfera (głównie ze względu na moje zainteresowania). Jednak już po pierwszym odkryciu Azji, człowiek albo zakochuje się w tej mnogości kolorów, smaków i zapachów, albo ucieka od brudu, smogu i biedy. Ja należę do tej pierwszej grupy.

Pierwszy dzień w Sajgonie, ulica Phạm Ngũ Lão

Mówi się, że najłatwiejszym krajem, od którego zaczyna się miłość do Azji jest Tajlandia; przypomina zachodnie kraje (mam namyśli aspekty takie jak: sieć 7 eleven na każdym kroku, wszędzie można kupić wiele produktów znanych w USA czy w Europie, technologia i centra miast są niezwykle rozwinięte, ewidentnie widać wielki postęp i ogromnie szybki rozwój) z drugiej strony kusząc niesamowitymi świątyniami, widocznymi wpływami innych kultur Azji, wieloma etnicznymi mniejszościami, dobrą siecią komunikacyjna i możliwością wygodnego transportu, niebiańskimi plażami i wszystkimi atrakcjami, jakie Azja oferuje (dżungle, góry, idylliczne wyspy. niesamowite jedzenie i wiele więcej).

Świątynia jakich mnóstwo w Tajlandii, to była nasza pierwsza
Pływający Targ, czyli Floating Market Damnoen Saduak
Historyczny most na rzece Kwai
Przejażdżka typowym pociągiem, obecnie głównie atrakcja dla białych
Na każdym kroku czuć bliskość sfery duchowej
Jak i również wszech obecność natury
Nasz lokalny przewodnik pokazuje jak puszczać bańki z liścia (bańka w lewym górnym rogu, był za szybki 😉
Jedna z wielu pięknych plaż (w tle widać nadchodzący deszcz, uroki października i kończącej się pory deszczowej)
Wietnam juz mnie nie zadziwił, tak jak Tajlandia, głównie dlatego, że wiedzialam czego oczekiwać (oczywiście to nie znaczy, że nie zachwycił!). Wszechobecny kurz i smog zatykajacy nos, natłok skuterów i innych pojazdów dwukołowych wożących różne kompilacje ludzi, zwierząt i rzeczy, inne zasady przechodzenia przez jezdnie (chodzenie “na ważniaka”, niezatrzymywanie się na drodze tylko dziarski chód mimo nadjeżdżających pojazdów z każdej strony), targowanie sie z uśmiechem, bycie oszukiwanym na każdym kroku (albo próbowanym, nienawidzę być ofiarą, więc jestem niezwykle przewrażliwiona na punkcie złupienia mnie i mojego mienia !) przez lokalnych mieszkancow. Jest więcej minusów i rzeczy na które trzeba uważać, zresztą jak wszędzie. Pomimo tych wszystkich trudności podróżowania do Azji, wypady po Europie już nie dają takiej frajdy i adrenaliny (zresztą wielu, którzy zaznali orientalnych przygód też tak twierdzi), chociaż na pewno do nich wrócę !!! Na szczęście zwiedziłam sporą część naszego kontynentu, moja ulubiona forma podróżowania to road tripy, więc na razie ze spokojem mogę eksplorować inne zakątki świata).

Jedna z wielu chińskich pozostałości w Wietnamie
Wujaszek Ho Chi Minh zawsze patrzy
Jeden z wielu sielskich widoków, wyspa Con Dao
Najlepszy posiłek, wybrane produkty nadal żywe
A także jedno z wielu więzień na wyspie Con Dao (i nie tylko)
Zachód słońca w Ha Long Bay